Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Alessia Lucchese. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Alessia Lucchese. Pokaż wszystkie posty

piątek, 28 czerwca 2013

My funny little world.


Alessia Lucchese

Mając dwadzieścia osiem lat, można mieć wiele myśli. Pamiętam, że przekraczając dwudziestkę byłam wręcz załamana, skończyło się bycie nastolatką. Przyszedł czas na studia i obranie kierunku na przyszłość. Teraz już jestem o krok od trzydziestki i mogę z dumą stwierdzić, że nie muszę żałować, że te młodzieńcze lata są już za mną. Wszystko jeszcze przede mną. Nie jestem sama, mam pracę, a dodatkowo niedługo pojawić się jeszcze jedna osoba. Malutkie dziecko, które urodzę.
Zacznijmy jednak od początku. Mój ojciec jest rodowitym Włochem. Swoją żonę poznał jednak tutaj, w Genewie. I właśnie dlatego również ja narodziłam się tutaj. Jestem jedynaczką, ale nigdy nie był to dla mnie problem. Zostałam wychowana dobrze, naprawdę mogę tak powiedzieć. Wiem, że rodzice wiele poświęcili abym była tą osobą, którą jestem. Nic mi nie narzucili, ale pokazali co jest dobre, a co złe. Zabawne, że zawsze widziałam w moim ojcu ideał mężczyzny. Kochający Włoch z niesamowitym temperamentem. Kto by się spodziewał, że taki stanie również na mojej drodze.
Studiować chciałam we Włoszech. Musiałam poznać to miejsce, a okazja była idealna. Wybrałam dziennikarstwo, bo nic innego nie przychodziło mi w tamtym okresie do głowy. Można uznać ten okres za mało owocny w moim życiu, bo chociaż nie szło mi najgorzej, to jednak nie potrafiłam odnaleźć się w tej dziedzinie zbytnio. I tak wróciłam do Szwajcarii. Z niepotrzebnym wykształceniem, bez mojego wymarzonego Włocha u boku. Rodzice nie mieli mi za złe, że wyjechałam. Układało nam się na tyle dobrze, że mogłam sobie na to pozwolić. I nareszcie poczułam się jak Włoszka, którą jednak po części zawsze będę. 
Mając dwadzieścia sześć lat wypadało znaleźć sobie pracę. Próbowałam nawet jako dziennikarka. Skończyło się jednak na tym, że uganianie się za sensacjami zaczęło niszczyć moje dość marne nerwy. Zawsze ceniłam sobie sport, ale w tamtym okresie bieganie było już koniecznością. Codziennie rano, aby oderwać się od wszelkich stresów. Ach, pamiętam ten jeden dzień tak dokładnie. Pamiętam tego owczarka niemieckiego, którego teraz kocham całym swoim sercem i traktuję go niczym dar z niebios. W końcu dzięki niemu poznałam swoją miłość życia. Zabawne, że początkowo nie darzyliśmy się nawet gramem sympatii. Wszystko stopniowo się zmieniało i pędziło niczym huragan. Całkiem przypadkowo zdobyłam zatrudnienie w tej samej firmie co on. Jako konsultantka czułam się zdecydowanie lepiej. Ciężko to wszystko opisać słowami, ale jedno mogę powiedzieć. Kiedy na moim palcu zalśnił pierścionek zaręczynowy, stałam się najszczęśliwszą kobietą na świecie.
Tak jak wspomniałam, przytrafiła nam się spora niespodzianka. Oboje nie byliśmy na to gotowi, ale mam wrażenie, że na ciążę nikt nie może przygotować się. Trzeci miesiąc to dopiero początek, a wszystko jeszcze przed nami. Czy sobie poradzimy? Nie mamy innego wyjścia.



Witam!
Karta będzie jeszcze poprawiania i udoskonalana. 
Musze tylko wczuć się w klimat i zobaczyć czy blog będzie się rozwijał.
Wątkom i powiązaniom mówię głośne TAK.