Thierry Leroy
Student architektury, stażysta w dziale dekoracji wnętrz
Eks-narzeczony Diany
Oboje poznali się jeszcze w szkole średniej, życia poza sobą nie widzieli i razem planowali wspólną przyszłość. Aż w pewnym momencie czar prysł, mydlana bańka pękła, domek z kart się rozwiał, bo na jaw wyszło, że Thierry przez większość czasu romansował z inną. Niby na początku zawzięcie próbował tłumaczyć, że tamta kobieta nic dla niego nie znaczy, że tylko Dianę kocha i z nią chce być, ale czara goryczy się przelała - Vaughan trzy lata temu odeszła. Nie chciała być już dłużej upokarzana, traktowana jak zwykła zabawka, do której po chwili znudzenia można wrócić. Bo przecież skoro zdradził raz, zdradzi i drugi, prawda?
Leroy natomiast zrozumiał, że popełnił karygodny błąd, jednak było już za późno na jego ewentualne naprawienie, skoro Diana zerwała wszystkie kontakty, dając mu jasno do zrozumienia, iż nie potrzebuje żadnych tłumaczeń.
Prywatnie jest ambitnym młodym mężczyzną, nie brak mu zapału do pracy i świeżych pomysłów. Wygadany, zawsze wie, co powiedzieć; uparty, konsekwentnie dąży do celu; pewny siebie, tylko jego zdanie zawiera rację; stanowczy, nie da się wystrychnąć na dudka. Skrycie marzy o otworzeniu własnej firmy, co w gruncie rzeczy nie powinno być trudne, kiedy ma się tak nadzianych rodziców.
Do Wedding Lab trafił za pośrednictwem przyjaciela, nie zdając sobie jednak wcale sprawy, że pracuje tu też Diana.
Jak zareaguje?
[Uwaga! POSTAĆ DO ROZWINIĘCIA, gdyż powyższy opis jest tylko zwykłym zarysem wymagającym modyfikacji. W kwestii relacji Diana-Thierry - niczego nie narzucam, mogą się zejść, mogą się nawzajem unikać, mogą się nienawidzić. Potencjalny autor winien jednak pamiętać, iż pan Leroy jest poniekąd kluczową postacią w życiu panny Vaughan, jakby nie było znali się kilka dobrych lat, łączy ich sporo ważnych przeżyć no i… sentyment. Ah! I w kwestii wizerunku, proponuje Kevina Flamme, ale jeżeli ten się nie podoba i w ogóle jest be, z chęcią pójdę na kompromis. W razie wszelkich pytań, tych mniej i bardziej głupich - zapraszam pod kartę Diany.]
Student architektury, stażysta w dziale dekoracji wnętrz
Eks-narzeczony Diany
Oboje poznali się jeszcze w szkole średniej, życia poza sobą nie widzieli i razem planowali wspólną przyszłość. Aż w pewnym momencie czar prysł, mydlana bańka pękła, domek z kart się rozwiał, bo na jaw wyszło, że Thierry przez większość czasu romansował z inną. Niby na początku zawzięcie próbował tłumaczyć, że tamta kobieta nic dla niego nie znaczy, że tylko Dianę kocha i z nią chce być, ale czara goryczy się przelała - Vaughan trzy lata temu odeszła. Nie chciała być już dłużej upokarzana, traktowana jak zwykła zabawka, do której po chwili znudzenia można wrócić. Bo przecież skoro zdradził raz, zdradzi i drugi, prawda?
Leroy natomiast zrozumiał, że popełnił karygodny błąd, jednak było już za późno na jego ewentualne naprawienie, skoro Diana zerwała wszystkie kontakty, dając mu jasno do zrozumienia, iż nie potrzebuje żadnych tłumaczeń.
Prywatnie jest ambitnym młodym mężczyzną, nie brak mu zapału do pracy i świeżych pomysłów. Wygadany, zawsze wie, co powiedzieć; uparty, konsekwentnie dąży do celu; pewny siebie, tylko jego zdanie zawiera rację; stanowczy, nie da się wystrychnąć na dudka. Skrycie marzy o otworzeniu własnej firmy, co w gruncie rzeczy nie powinno być trudne, kiedy ma się tak nadzianych rodziców.
Do Wedding Lab trafił za pośrednictwem przyjaciela, nie zdając sobie jednak wcale sprawy, że pracuje tu też Diana.
Jak zareaguje?
[Uwaga! POSTAĆ DO ROZWINIĘCIA, gdyż powyższy opis jest tylko zwykłym zarysem wymagającym modyfikacji. W kwestii relacji Diana-Thierry - niczego nie narzucam, mogą się zejść, mogą się nawzajem unikać, mogą się nienawidzić. Potencjalny autor winien jednak pamiętać, iż pan Leroy jest poniekąd kluczową postacią w życiu panny Vaughan, jakby nie było znali się kilka dobrych lat, łączy ich sporo ważnych przeżyć no i… sentyment. Ah! I w kwestii wizerunku, proponuje Kevina Flamme, ale jeżeli ten się nie podoba i w ogóle jest be, z chęcią pójdę na kompromis. W razie wszelkich pytań, tych mniej i bardziej głupich - zapraszam pod kartę Diany.]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz