sobota, 29 czerwca 2013

Moją siłą jest moja pasja a moją pasją jest śpiew.


 Camillia Carter


Patrząc przez pryzmat lat na swoją przeszłość człowiek ostrzega wiele własnych błędów i pragnie cofnąć czas aby je naprawić, lecz gdyby to zrobił nie byłby tą samą osobą, którą jest teraz. W swoim dwudziestopięcioletnim życiu popełniłam wiele błędów. Zakochiwałam się w nie tych chłopaka co trzeba, ufałam ludziom nie zasługującym na zaufanie, wpadałam w nałogi, ale z tego wszystkiego wychodziłam praktycznie bez szwanku, bo miałam coś co dodawało mi odwagi, zabierało złe wspomnienia, trzymało mnie przy życiu. To była pasja, którą zaraziłam się od matki.


Urodziłam się w dosyć muzykalnej rodzinie. Ojciec umiałam grać na fortepianie, gitarze i saksofonie a matka śpiewała. I to po niej odziedziczyłam do tego talent. Kiedy tylko skończyłam dziesięć lat wiedziałam co chcę robić. Chciałam śpiewać. Chciałam być taka jak mama. To ona była moim idolem a ojciec próbował za wszelką cenę przeciągnąć mnie na swoją stronę. Owszem umiałam grać na fortepianie i trochę na gitarze, ale zajęcie mamy było o wiele bardziej interesujące. W Szwajcarii była dosyć znana. Śpiewała na najróżniejszych festynach a nawet wydała dwa albumy. Kiedy miałam piętnaście lat urodziła się moja siostra a mama zakończyła karierę i wróciła do zajmowania się nami. Czy byłam zazdrosna o siostrę, której matka poświęcała cały swój wolny czas? Owszem, ale byłam już na tyle dorosła aby wiedzieć, że mną też się tak zajmowała. Kilka miesięcy po narodzeniu Amelki zakochałam się po raz pierwszy. Chłopak był starszy o dwa lata i wydawał mi się doskonały. Już wtedy wiedziałam jak będzie wyglądał mój ślub, jaką suknię założę i kto go zorganizuje. Oczywiście Wedding Studio. Moja pierwsza miłość nie trwała długo, bo tylko okres wakacyjny, gdyż chłopak przyjechał do babci i musiał wracać do swojego kraju. Po tym wydarzeniu cierpiałam. W końcu to było moje pierwsze rozstanie. Po wakacjach jednak poszłam do liceum i tam poznałam swoją najlepszą przyjaciółkę. To ona, kiedy tylko skończyłam te osiemnaście lat powiedziała żebym starała się o pracę w Wedding. Mówiłam jej, że oszalała, ale ona przez całe dwa lata upierała się i w końcu poszłam. No i dostałam robotę! W Wedding pracuję tak więc od pięciu lat i śpiewam sobie na weselach naszych klientów. 

 W sa­mot­nej ciszy kształcą się ta­len­ty, a cha­rak­te­ry śród odmętu świata. 

Zdjęcie: Nina Dobrev .Będąc małą dziewczynką myślałam, że każdy człowiek jest niewinny a zło powstaje samo z siebie. Po osiągnięciu tych dwudziestu pięciu lat wiem, że nie każdy jest takim jakim go widzą. Przejechałam się na ty nie raz. Zaufałam ludziom, którzy mnie zdradzili, a którym zawierzałam największe sekrety. Wiem sama nie jestem ideałem, bo ideałów nie ma. Wiem, że jestem zazdrosna, mściwa i pamiętliwa, ale jestem też cierpliwa i staram się hamować jeśli coś co chcę powiedzieć ma kogoś urazić. Potrafię pójść na kompromis, lecz potrafię też stanowczo powiedzieć czego chcę. Czasami mam słabsze dni i wybucham z byle powodu, ale kto ich nie ma. Niektórzy mówią, że jestem melancholijna, lecz to nie jest prawda. Owszem, zdarzają mi się stany czegoś na kształt   depresji, ale mimo to jestem osobą bardzo żywą i gotową do działania. Czasami nie potrafię usiedzieć w miejscu a czasem spałabym cały dzień. Może i jest we mnie wiele sprzeczności, ale chyba łatwo mnie poznać. Nie zamykam się na innych i z chęcią poznaję nowych ludzi. 


_________________________________________________
Witam :)
Na wstępie powiem, że nie wiem kto powiedział słowa z 2. cytatu, ale mi sie spodobały.
Na zdjęciach Nina Dobrev ♥
Lubię cudze pomysły, bo moje są do bani.
Mogę zaczynać, nie przeszkadza mi to.
Teraz będę starała się odpisywać codziennie, lecz jeśli komuś po 3 dniach nie odpiszę, upominać się, bo może najzwyczajniej w świecie zapomniałam. 
A teraz zapraszam do wątków i powiązań. :)

10 komentarzy:

  1. [Dzień dobry.
    Czy Camillia nie szuka czasem przyjaciółki? Wiek odpowiedni i w ogóle...;)]

    R. Harveth

    OdpowiedzUsuń
  2. [Witam serdecznie :) Pomysł na wątek/powiązanie jest? :)]

    Fabrizio

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. [A może one mieszkają gdzieś niedaleko siebie i mają układ, że czasami wracają razem/któraś którąś odwozi? I można by wtedy z tego zbudować wątek. Co sądzisz?]

      R. Harveth

      Usuń
  4. [Witam na blogu ;) Chęć jak najbardziej, pomysł coś się wymyśli :D ale sobie pomyślałam, że mamy naszych postaci mogły się znać, a że Cam jest tylko rok młodsza od Diego to mogli nawet razem się bawić jak byli mali ;D i są przyjaciółmi co Ty na to? ]

    Diego

    OdpowiedzUsuń
  5. Problem z ludźmi jest taki, że czasem zawodzą. W takim wypadku powstaje pytanie: Obrazić się, czy spróbować to jakoś naprawić? Rose starała się wybierać opcję numer dwa, chociaż jej charakter czasami jej to utrudniał.
    Dlatego, kiedy Cami nie pojawiła się o wyznaczonej porze przed jej domem, wiedziała, że dziewczyna zaspała. To było oczywiste, w końcu w normalnych okolicznościach zawsze była na czas. Wciąż jednak mogły spokojnie zdążyć do pracy, więc Rose bez wahania ruszyła do garażu.
    Parę minut później była już pod domem przyjaciółki i dała jej o tym znać klaksonem. Wszystko wszystkim, ale wychodzić z samochodu nie miała zamiaru. Trzeba oszczędzać nogi, zwłaszcza kiedy praca wymaga ciągłego stania.
    - No cześć - odparła, obdarzając ją krótkim uśmiechem i włączyła się do ruchu ulicznego. - Dobra dobra, jakoś mi to wynagrodzisz. Teraz to się lepiej módl, żeby panna młoda nie była nadgorliwa i nie pojawiła się przed czasem.

    R. Harveth

    OdpowiedzUsuń
  6. - Ciesz się, że nie postanowiła sama wyjść przed gości i śpiewać. Przynajmniej wiesz, że będziesz pracować - odparła nieco ironicznie, przypominając sobie, jak poprzedniego dnia córka jej sąsiadki próbowała wytłumaczyć Rose zasadę życia Pollyanny, książkowego autorytetu dziewczynki. Jak to było? Doszukiwać się we wszystkim pozytywnych rzeczy? No cóż, nie można zarzucić pannie Harveth, że nie próbowała.
    - Musiałam na dzisiaj przygotować cztery różne próbki tortów, bo nasza księżniczka nie może się zdecydować na jeden konkretny, a każda moja propozycja zrobienia czterech pięter z różnymi smakami kończy się jej pogardliwym spojrzeniem. W końcu to ona rządzi, a ja jestem cukiernikiem z przypadku, nie? - rzuciła, dołączając się do swego rodzaju narzekań na temat tej panny młodej. Jako dziecko myślała, że te wszystkie historie o nawiedzonych narzeczonych to po prostu bajki, ale odkąd weszła w to środowisko poznała ich więcej niż normalny człowiek jest w stanie zdzierżyć.
    - Z organizacji wesela jedziesz na rocznicę ślubu? To się nazywa pracoholizm, ale jeśli chcesz to mogę być twoją osobą towarzyszącą.

    OdpowiedzUsuń
  7. [Cieszę się, że Ci się podoba ^^ ]

    Od najmłodszych lat wiedział, że firma ojca kiedyś będzie jego. To właśnie przez to czuł się lepszym od innych. Był władczym dzieciakiem o dość specyficznym charakterze. Ten charakter pozostał mu do teraz i raczej już się nie zmieni. Ale mimo tego nawet miał przyjaciółkę, taką wiecie od dzieciństwa.
    -Przytyjesz jeśli będziesz jadła tyle ciastek. - rzekł z uśmiechem widząc przyjaciółkę w kuchni. On przyszedł tu w sprawach menu.

    Diego

    OdpowiedzUsuń
  8. [To tak jakby mój pierwszy raz, więc proszę o wyrozumiałość :)]

    Fabian, odkąd przeprowadził się do Genewy, mógł liczyć na pełne wsparcie i pomoc ze strony Camilli. Najczęściej "wykorzystywał ją" kiedy potrzebował opieki przy małym. Dziewczyna z uśmiechem się zgadzała i bez problemu zajmowała małym. Uważał, że jest wspaniałą przyjaciółką i chciał się jej jakoś za to odwdzięczyć. Ubrał Månsa najładniej jak potrafił i sam starał się przy tym wyglądać dobrze. Stanął przed drzwiami Camilli z bukietem kwiatów i pudełkiem domowych ciastek.

    OdpowiedzUsuń
  9. - Uważasz, że przychodzę do Ciebie tylko wtedy, gdy potrzebuję pomocy? Czyli nie mogę odwiedzić przyjaciółki w odwiedziny tylko zawsze mam jakieś ukryte intencję. Dobrze zrozumiałem? - powiedziałem ironicznie, a następnie usiadłem z małym na wielkiej kanapie.

    Fabian

    OdpowiedzUsuń