
"Zawsze miałem taki wygląd, wygląd, który nieco oddala od innych, separuje. Wyraz twarzy, który ludzie biorą za objaw znużenia lub ironii, a który nie jest ani jednym, ani drugim, sam nie potrafiłbym go określić, jest wyrazem mojej twarzy. Moje ciało zawsze cechowała jakby wątła nonszalancja, chudość nastolatka, coś chorowitego. Zawsze ludzie patrzyli na mnie z litością albo pogardą. A najczęściej w ogóle na mnie nie patrzyli. Byłem czymś nieistotnym.
Od najmłodszych lat brali go za dziecię nie warte uwagi. Jak można zawracać sobie głowę chłopcem z takim pochodzeniem. Matka dziwka ojca nawet nie poznał. Wiecznie wychudzony, brudny, posiniaczony z ranami na ciele. Z potarganymi, brudnymi włosami. Bez najmniejszej woli życia. Odziany w łachmany. To dzięki starcowi zmienił się. Nabrał trochę masy, ale nie tyle by stwierdzić, że jest dobrze zbudowany, mięśni prawie żadnych nie ma. Skra dalej blada, praktycznie kości prześwitują przez nią. Ciemne włosy umyte, dość długie, ale rozczesane i jakoś ułożone. Ubrania o wiele lepszych marek, dobrze w nich wyglądał. Ciemne oczy, ni to siwe ni granatowe. Nie można sprecyzować jaki to kolor. Wiecznie smutne, nawet gdy się uśmiecha.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz