czwartek, 27 czerwca 2013

Ave Blond!

Monica Lightman
13 sierpnia 1980
Pani Manager, czasem Konsultantka
przede wszystkim,
Szczęśliwa Mama

Jak na prawdziwą blondynkę przystało myli kierunki, wmawia policjantom, że to wcale nie ona przebiegła właśnie na czerwonym świetle i kupuje kolejne pary butów, które nie mieszczą już się w jej szafie. Oprócz tego dzielnie stawia czoło byciu Poważną Panią Manager, która ogarnia wszystko bez mrugnięcia okiem. Problem w tym, że Monica ma problem z ogarnięciem własnego mieszania, a co dopiero spraw związanych z organizacją ślubów! A jednak! Świetnie sobie daj radę zarówno z tym, jak i z samotnym wychowywaniem swojego sześcioletniego syna, który mimo młodego wieku już jest na czarnej liście nauczycieli w nowej szkole (pewnie dlatego, że ulubioną nauczycielkę przykleił do krzesła, niszcząc tym samym jej nową sukienkę). Jakiś czas temu dała sobie spokój z szukaniem miłości swojego życia, twierdząc że książę z bajki i tak kiedyś wkroczy szturmem do jej życia.  Na pół etatu zajmuje się też byciem 'uroczą', choć ona twierdzi że wcale urocza nie jest, za to chętnie przyzna się do bycia upartą i wredną. Czasami. Monica lubi swoje życie. Wcale nie uważa, że do pełni szczęścia potrzeba miliona wrażeń i setek wyborowych imprez. Dobrze jej w tym miejscu, w którym teraz jest i nie chce niczego zmieniać. Monica jest głośna, Monica dużo mówi. Jeszcze więcej się śmieje i krzyczy na wszystkich tych, którzy starają się jej uprzykrzyć życie. Niewielu jest takich, bo generalnie Monica lubi ludzi, a w szczególności tych którzy szanują jej przestrzeń prywatną - ogólnie, prywatną przestrzeń życiową należy szanować, głównie dlatego Monica jak ognia unika wpieprzania się w życie innych ludzi. Co nie zabrania jej oczywiście wyskakiwać z milionem tysięcy znajomych na kawę i ciastka tylko po to, by potem wyć w poduszkę, że znów przytyje sto kilo. 


---
Kartę być może kiedyś rozbuduje :) 
Monica zaprasza serdecznie na wszystko co możliwe! :)

28 komentarzy:

  1. [Witamy, życzymy miłej zabawy ;) ]

    OdpowiedzUsuń
  2. [To może wątek droga mamo ^^ pomyślałam, że dziecko Monici i Diego mogłoby chodzić do tej samej szkoły/przedszkola i stamtąd się znają ^^ ]

    Diego

    OdpowiedzUsuń
  3. [Nie dość, że przez dzieci się znają to jeszcze prawie 24 h na dobę spędzają razem w pracy :D Ano nie wiem czy się znamy ;p ]

    Diego

    OdpowiedzUsuń
  4. [Tak to dobry pomysł z tą kawą :D hm... myślę, że byłam tam :D zaczniesz ? ^^ ]

    Diego

    OdpowiedzUsuń
  5. [ Witam na blogu i proszę o wątek! ]

    OdpowiedzUsuń
  6. [Wuuuujek <3 ooohh ^^ jak mogłabym zapomnieć o wujku ;p]

    Można powiedzieć, że był uzależniony od kawy. Czarna, gorzka, słodka, z mlekiem. Nie miał swojej ulubionej. Pił każdą i nie robiło mu różnicy czy to sypana czy rozpuszczalna. Gdyby nie ona... no i matka raczej nie funkcjonowałby o ósmej rano w pracy. Toż to nie ludzka pora. Praktycznie przytomnieje dopiero na lunchu przy drugiej czy trzeciej kawie.
    Tym razem siedział na parterze w kawiarence z dużym kubkiem kawy, dobra, słodka z mlekiem sojowym. Jak można pić sojowe mleko... Diego wziął potężny łyk, gdy podeszła Monica. Posłał jej szeroki uśmiech.
    -Witam panią. - rzekł szelmowsko. Zmarszczył nieco brwi zastanawiając się czy syn mu coś wspomniał. - Tak Carlos coś mi mówił o wycieczce. Trzy dniowa czyż nie? - spytał by się upewnić czy to o to chodziło kobiecie.

    Diego

    OdpowiedzUsuń
  7. Pokręcił głową. Jak mógłby puścić syna na trzy dni gdzieś samego. No może i będą wychowawcy i nauczyciele, ale... Właśnie, ale jego tam nie będzie i nie będzie mógł się nim zaopiekować.
    -Też tak sądzę. - powiedział poważnie.
    I w ogóle nie pomyślał by Monica była zbyt opiekuńczą matką. Wiedział jak się czuje, w końcu miał tak samo. Jako jeden rodzic próbował zastąpić i matkę i ojca. Monica również sama wychowywała dziecko, więc nie mógł jej mieć za złe, że martwiła się o Roy'a.
    -Wiem, że Carlos chce jechać, ale obawiam się go tam puścić. - westchnął ciężko. - A Ty puścisz Roy'a?

    Diego
    [Jej znowu się spotykamy *.*]

    OdpowiedzUsuń
  8. [ Nie ma sprawy. Będą rady od stylistki. ]
    Wiedziała, że gdy ma się już rodzinę to życie pewnie nie jest tak mało skomplikowane jak teraz jej. Nie żeby było proste, miała swoje problemy o których raczej nikomu nie mówiła, ale mimo wszystko była pewna, że życie jej koleżanek jest bardziej skomplikowane.
    Dlatego naprawdę zrobiło jej się smutno, gdy zauważyła tak zmęczoną Monicę wchodzącą do firmy. Najwidoczniej jej dziecko znów było chore czy też nie czuło się najlepiej, bo ona wyglądała na bardzo niewyspaną.
    - W tej chwili do mojego biura. Jakoś muszę ci ukryć te sińce pod oczami! - pociągnęła ją za rękę i nie dała jej się wyrwać. Co to to nie. - I nie żebym była wredna, ale kochanie nie możesz nosić tych spodni. Naprawdę cię o to błagam.

    OdpowiedzUsuń
  9. [To jest myśl! Bardzo dobra myśl! Diana pewnie będzie na początku trochę zawstydzona i niepewna, bo ona raczej nie obnosi się ze swoim zamiłowaniem do fotografii, Monicę jednak lubi, więc z miłą chęcią zgodzi się na podjęcie wyzwania. Zacząć? :>
    Ps. Dziękuje, mi również się podoba :)]

    OdpowiedzUsuń
  10. [Dobry dzień :) ja się ładnie witam i zapraszam do wątku w końcu pani manager z panią manager się dogadać muszą :D]

    Lilith

    OdpowiedzUsuń
  11. [Ach, niech będą z nich takie fajne "przyjaciółki" haha :D Jakiś pomysł na wątek? :]

    Mathias

    OdpowiedzUsuń
  12. [No to przyszłam ^^ Masz punkcik za imię, cieszysz się? ;P
    No to co tu robimy, hmmm?]

    James

    OdpowiedzUsuń
  13. [A proszę ją bardzo, niech się ustawia ^^ A ja to bym była dozgonnie wdzięczna, jakbyś zaczęła (nie, żebym cię na wstępie chciała wykorzystać ;P).]

    James

    OdpowiedzUsuń
  14. [Uhuhu, dobre dziecko z ciebie ^^ Ze mnie zue do szpiku ości, toteż odpiszę ci już jutro, bo Monika jak Monica ma dzisiaj kiepski dzień i wena nie chce z nią współpracować - a dobrodusznie postanowiła oszczędzić ci chłamu nad chłamy :D]

    James

    OdpowiedzUsuń
  15. To bardzo dziwne uczucie, kiedy zwykle twoje konto dwudziestego ósmego każdego miesiąca jest zasilane kwotą paru ładnych tysięcy franków, a pewnego pięknego dnia poranne sprawdzenie jego stanu po wpłynięciu pensji prowadzi cię do bardzo interesującego wniosku, że zarobiłeś przez ostatnie tygodnie siedem franków. Jakub nie był może najbardziej zakochanym w sobie człowiekiem na świecie, ale z drugiej strony zdawał sobie sprawę z tego, że jego praca była warta odrobinę więcej. Księgowa nabrała jednak wody w usta, zapewniając, że ona się na pewno nie pomyliła i wyganiając go ze swojego gabinetu z poleceniem udania się do której z menadżerek. Cóż mógł zrobić innego, jak tylko udać się do tej, która rezydowała na tym samym piętrze co nieszczęsna księgowa. Powitanie do gorących nie należało, ale Jakub bynajmniej nie miał zamiaru się zrażać. Usiadł więc na krześle po drugiej stronie biurka, założył nogę na nogę i pozwolił sobie na krótką chwilę oczekiwania. Pani manager Monica najwyraźniej nie miała ochoty zwracać na niego uwagi. Bywa i tak.
    - Dzień dobry! - powiedział w końcu, dobywając zdecydowanie zbyt duży procent swoich pokładów tubalności i doniosłości.

    OdpowiedzUsuń
  16. - Pani dziecko zostało lub zostanie, bo nie do końca zrozumiałem zarzut, sierotą, a ja z kolei umrę z głodu, bo moja pensja w tym miesiącu wyniosła siedem franków - stwierdził, odwracając w jej stronę wyciąg z konta, który do tej pory trzymał w ręce. I zdecydowanie nie był kobietą, chociaż miał dziwne umiłowanie do zakładania nogi na nogę, czego prawdziwi mężczyźni podobno nie robili, bo przeszkadzał im penis sięgający kolan. - A księgowa stwierdziła, że to nie jej sprawa, bo ona zrobiła wszystko prawidłowo. I kazała mi przyjść do pani. Powodować osierocenia jakichkolwiek dzieci już mi nie kazała, ale to chyba przypadkiem wyszło. - Posłał jej całkiem przyjemny i całkiem przepraszający (na zapas) uśmiech.

    OdpowiedzUsuń
  17. - Tak, zamiatam biura, kiedy wszyscy możni zdążą już wyjść - odpowiedział, a w zębach zazgrzytała mu irytacja. Jakub Teichmann nie był człowiekiem skłonnym do popadania w jakiekolwiek nagłe i skrajne emocje, nie był w końcu Hiszpanem, ale z drugiej strony mniej więcej kojarzył, jaką wiedzę o firmie powinien mieć manager. Nawet jeśli był blondynką z dużym biustem. Na przykład manager powinien wiedzieć kto w firmie pracuje i jakie wynagrodzenie za swoją pracę otrzymuje, a tymczasem miła pani, którą on znał z imienia i nazwiska, bo tak nakazywało mu bycie jednym z istotniejszych pracowników, nie miała zielonego pojęcia, z kim rozmawia. To całkiem niezły powód, żeby się wkurzyć. - Jestem tu szefem kuchni od czterech lat i nie podejrzewałem, że będę zmuszony informować o tym managera.

    OdpowiedzUsuń
  18. Spojrzał przelotem na zdjęcie, które przelotem pokazała i zaczął się zastanawiać, jaką inwigilację musiała prowadzić firma, skoro dotarli do jego fotografii z czasów studenckich, kiedy wyglądał jak bardzo niekochany przez rodziców, bezdomny hipis. Bo sam, dobrowolnie nikomu by tego zdjęcia nie przedstawił... A może jednak...? Nieważne, jeśli go inwigilowali, to się bardzo mocno rozczarują, bo był bardzo porządnym posiadaczem możliwości stałego pobytu i zatrudnienia na terenie Szwajcarii, a przestępcze instynkty zdecydowanie u niego zawodziły.
    - Ma pani rację, to dość kretyńskie tłumaczenie - przyznał jej z całym namaszczeniem rację. Był w końcu dobrze wychowanym człowiekiem, a kobietom należy przytakiwać. Tak mówią wszystkie podręczniki przetrwania dla mężczyzn.

    OdpowiedzUsuń
  19. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  20. [Witam! :) Ano, ta Pani również pozytywna :D I kartę również przyjemnie się czytało ^^ Ochota zawsze jest, może i nawet pomysł. Wolisz żebym ja zaczęła, czy wymyśliła? :)]

    OdpowiedzUsuń
  21. - Czyli to jednak księgowa... - powiedział tonem Sherlocka Holmesa, który największą zagadkę kryminalną tego świata rozwiązał w ciągu dwóch minut i był bardzo rozczarowany tak prostym zadaniem.
    Jakub również liczył na to, że wszystko będzie zdecydowanie bardziej skomplikowane, a koniec końców będą z panią manager płynąć motorówką (której żadne z nich nie potrafiło w gruncie rzeczy obsługiwać), gonieni przez ruską mafię, agentów wywiadu trzech różnych międzynarodowych agencji i... w ogóle. Brakowało mu ostatnio adrenaliny, zdecydowanie.
    Jako człowiek dobrze wychowany, chociaż nadmiernie otwarty względem praktycznie obcych ludzi, odłożył zwrócony mu przed chwilą wyciąg na biurko, a do ręki wziął jedno ze zdjęć, których na blacie leżało zdecydowanie za dużo jak na normalne biuro.
    - Fajny! - stwierdził, przyglądając się bardzo blond, bardzo długowłosemu, bardzo szczęśliwemu i bardzo brudnemu dziecku na zdjęciu. Brudne dzieci są szczęśliwe, to chyba logiczne.

    OdpowiedzUsuń
  22. Jakub może i nie mówił po niemiecku jak rodowity Berlińczyk, ale mimo wszystko robienie tu porządku nie grało mu jakoś logicznie z rzeczywistością na zdjęciu, zwłaszcza że niemalże cały pierwszy plan zajmowało blond dziecko i jego uśmiech, którego nie byłby w stanie bardziej poszerzyć nawet Joker.
    - Zrobić tu porządek? - zapytał i pewnie by nawet wskazał sugestywnie palcem na zdjęcie, które odwrócił w jej stronę, ale to było mimo wszystko ciężkie technicznie do wykonania, bo to musiałby być chyba palec u stopy. Dlatego ograniczył się do wyrazu twarzy, który miał ów wskazujący palec zastąpić.

    OdpowiedzUsuń
  23. Spojrzał na sufit i przez następną chwilę odprowadzał wzrokiem jakiś niewidzialny przedmiot aż do podłogi.
    - Właśnie patrzyłem, jak spada mój iloraz inteligencji. O czym my tak naprawdę rozmawiamy? - zapytał tonem, który daleki był od zagubienia, ale mimo wszystko sporą dawkę niezrozumienia dla świata przekazywał w sposób dostatecznie bezpośredni. Bo chyba coś poszło im nie tak z rozumieniem siebie nawzajem.

    OdpowiedzUsuń
  24. Jakub miał kilka ciekawych właściwości. Na przykład beznadziejne poczucie humoru, które rozumiał jeden procent ludzkości, a cała reszta albo patrzyła na niego jak na człowieka bardzo średnio rozgarniętego albo jakby fakt żartu przelatywał obok nich bez zwrócenia na siebie uwagi, a słowa zawisały ciężko pośrodku pokoju. Mieć można było jedynie nadzieję, że pani manager była w tym jednym procencie szczęśliwców.
    Jego mina w momencie zmieniła się z bardzo przyjaznej na bardzo surową. Pokręcił głową z dezaprobatą.
    - Ja wiem, pani blondynko, że nie jestem za piękny, ale mogłaby pani zachowywać resztki pozorów, że to było przyjemne spotkanie.

    OdpowiedzUsuń
  25. [A coś tak bliżej o tej kawie i ciachach? W biurze M. czy jaki masz pomysł? :)]

    R. Harveth

    OdpowiedzUsuń
  26. Przytakiwał jej słuchając uważnie co ma do powiedzenia.
    -Rozumiem Cie doskonale. Z jednej strony chciałbym puścić Carlosa na wycieczkę. Poznałby nowe miejsce dowiedziałby się czegoś. Jednak z drugiej obawiam się, że zrobi sobie krzywdę, a panie wychowawczynie nie dopilnują każdego malucha. - westchnął potężnie po czym upił spory łyk kawy.
    -Najchętniej wysłałbym z nim kogoś zaufanego, nawet matkę. Ale znowu Carlos mógłby się wstydzić, że jedzie z nim babcia no i myślałby, że mu nie ufam.

    Diego
    [To specjalnie dla mnie stworzyłaś postać ? <3]

    OdpowiedzUsuń
  27. Chociaż Rose całe swoje życie poświęcała wypiekom, miewała czasami takie momenty, że nie chciała już dłużej patrzeć na mikser, blat kuchenny wywoływał w niej dreszcze, a na myśl o kolejnym cieście nogi same uginały się pod nią ze zmęczenia. W takich właśnie chwilach zabierała jakieś ciasto i uciekała z kuchni do jakiegoś innego biura.
    Akurat tego dnia przetarg na azyl wygrała Monica, parząca w myślach Rose cudowną kawę. Dlatego dziewczę o fioletowych włosach nie zastanawiało się długo i zapukało kilka razy w drzwi pani manager, by po chwili wejść do biura.
    - Słyszałam, że wyrażasz wielką chęć zrobienia mi kawy - zaczęła radosnym tonem, uśmiechając się uroczo do kobiety siedzącej za biurkiem. Nie miała wątpliwości, że ta zgodzi się na jej pobyt w tym pokoju, zwłaszcza, że przyniosła ze sobą ciasto. - Mam nawet dla ciebie zachętę - dodała, wskazując na talerz z wypiekiem.

    R. Harveth

    OdpowiedzUsuń
  28. 26 yrs old Quality Control Specialist Rycca Ashburne, hailing from Keswick enjoys watching movies like Blue Smoke and Whittling. Took a trip to The Sundarbans and drives a Ram. odkryj wiecej

    OdpowiedzUsuń